Holiday with stars

Holiday with stars

środa, 18 lutego 2015

Przepraszam :(

Bardzo was przepraszam że od 3 tygodni nie dałam żadnego rozdziału. Nie miałam weny. Oczywiście wlicza się w to też brak czsau. Miałam ferie ale doszły  mi treningi o półkolonia. Byłam też  u kuzynki i nie miałam kiedy pisac. Bardzo przepraszam. :( Q_Q

niedziela, 1 lutego 2015

Przepraszam :(

Przepraszam że niema rozdziału ale nie mam weny. Są ferie więc może dam jakiś rozdział w trakcie tygodnia ;(

sobota, 24 stycznia 2015

cz.1 rozdział drugi

Wstałam o 10. Sprawdziłam czy nie przyszedł mi jakiś SMS.


















Wyciągnęłam czarną bluzke na ramiączkach z napisen ,,I love you" i rurki poplamione farbą, które sama zaprojektowałam. Zaniosłam rzeczy do łazienki. Wróciwszy do pokoju i wyjęłam z szafy sportową torbe
i włożyłam do niej biały T-shirt i kolorowe getry. Spakowałam jeszcze do niej turkusowe conversy. Poszłam do łazienki i ubrałam zestaw który przygotowałam wcześniej. Musnęłam rzęsy tuszem i posmarowałam usta pomatką. Przeczesałam włosy szczotką i ułożyłam je rozpuszczone na plecach. Wróciłam po torbe. Wyrwałam z zeszytu kartke i napisałam na niej że ide do centum handlowego. Wyszłam z hotelu i popatrzyłam na telefon. Była 11. Złapałam taksówke i poprosiłam do Galerii Warszawskiej. Jechałam półtorej  godziny. Po dojechaniu zobaczyłam przed galerią dużą grupe ludzi. Wyszłam podając kierowcy 100 zł.
-Reszte prosze zatrzymać.- Pobiegłam w strone centrum. Na drzwiach widniał wielki napis ,, Biegnij po zdrowie  dla Franka".

W Hiszpani jest podobna organizacja więc mi się spodobało. Przy fontannie siedział już Arek. Podeszłam do niego i się znim przywitałam.
-Po co mi sportowe ubranie?-uśmiechnął się pokazując białe zęby.
-Narazie idź do łazienki i sie przebierz.-uśmiechnęłam się tajemniczo. Ruszył w kierunku męskiej łazienki. Ja poszłam do damskiej. Przebrałam się i wyszłam. Podeszłam do fontanny i usiadłam na jej brzegu. Arek wyszedł po pięciu minutach i do mnie podszedł.
-No to co robimy?- zapytał zaciekawiony.
-Narazie odłóżmy torby do tamtych szafek.-wskazałam mu rzędy szafek. Podeszliśmy do lady za którą pracowała młoda pracownica.
-Bieg.-wyjaśniłam.
-Tamten rząd.- kobieta uśmiechnęła się pogodnie.
Podeszliśmy do szafek które wskazała ekspedientka. Były dwie ostatnie wolne. Włożyliś my do nich swoje rzeczy. Powiedziałam że teraz idziemy na pole. Chyba się domyślił. Zgłosiliśmy się przy stoisku zgłoszeń. Kiedy  pani przekładała kartki zeszytu moim oczom ukazało się znajome nazwisko brzmiące Stoch. No tak Kamil Stoch! Arek popatrzył na grupe ludzi
-Chodź musze ci kogoś przedstawić.-pociągnął mnie do tej grupy. Przywitał się z jakimś przystojnym chłopakiem. Pokazał na mnie i mnie przedstawił..
-To jest Margaret Sailor.-Pokazał na mnie. Chłopak się do mnie uśmiechnął.-A to jest Kamil Stoch.
Podałam mu ręke.Zapytałam się go czy też biegnie. Powiedział że tak bo ten bieg jest dla jego siostrzeńca. nagle z głośników wydobył się głos prowadzącego.
-Drodzy uczesnicy czas zacząć nasz bieg!-usłyszałam głośny klakson i pobiegliśmy.


Wiem że miało być jutro ale nie mam czasu. Teraz znalazłam dla was specialnie czas misiaki. Troche krótki bo weny nie miałam. Całuski dla was.I do zobaczenia w niedziele. Postaram się napisać wam rozdział.

piątek, 23 stycznia 2015

cz.1 Rozdział pierwszy (cz.2)

James został na kolacji. Przy niej cały czas ze mną flirtował. Położyłam się wcześniej spać. A moi rodzice rozmawiali z Jamesem o naszej przyszłości. GRRR. Oni nie rozumieją że ja go nienawidze. Już zasypiłam kiedy przyszedł mi SMS.
Czas spać, Musze być wyspana na jutrzejszy dzień.


Wiem że krótki ale nie miałam weny a bardzo chciałam coś dać. Możecie się spodziewać że w niedziele będzie kolejny rozdział. Niestety może też go  iebyć bo jescze go nie napisałam. Brak weny rozumiecie. Przykre jest to że pod trzema postami jakie mam jest tylko jeden komentarz. Pod pierwszym rozdziałem. Więcej komentarzy nie ma prosze napiszcie jeśli się podobało. :)
                                                               
                                                                                                                           

                                                                   

Zwiastun

Zrobiłam ostatnio dwa zwiastuny tegi oto opowiadania. Macie tutaj do nich linki.
https://www.youtube.com/watch?v=SnAXu40rDoY
https://www.youtube.com/watch?v=YpA8A9WNdSM

Cześć

Czesć misiaczki. Możecie się spodziewać że druga część pierwszego rozdziału będzie dzisiaj. Mam zapalenie ucha więc mam dużo czasu. :-*

niedziela, 18 stycznia 2015

cz.1 rozdział pierwszy

Polska, wakacje i mecz Polska-Niemcy. Całe sczęście mama kupiła mi spotkanie z piłkarzem meczu. Jest już ostatnia minuta i polacy wygrywają 2:1. Lewandowski podbiega do piłki podaje ją Glikowie a ten kopie do Milika. Arek szczela piękną bramke i polacy wygrywają 3:1. Piłkarzem meczu oczywiście zostaje Arkadiusz Milik.Ustawiłąm się do wejścia dla vip-ów.
-Przepustka.-potężny męrzczyzna wyciągnął dłoń. Pokazłam mu kartke z pozwoleniem na przejście/ Bardzo się ciesze że spotkam Arka Milika. Bardzo mnie interesuje polski football.Drugi ochroniarz pokazał mi droge. W  końcu doszłam do dużych białych drzwi z napisem ,,szatnia". Zajrzał tam i powiedział im że przyszłam.Troche znimi porozmawiał i wychylił głowe.
-Siądź tu i poczekaj.Ktos po ciebie zajrzy.-powiedział i poszedł w kierunku z którego przyszliśmy. Czekałam chyba dwadzieścia minut. Czekając czytałam  magazyn piłkarski. Z szatni wyszedł Lewy.
-Ty jesteś Margaret?-zapytał. Pokiwałam głową. Poprosił abym weszła zanim do szatni. Stali tam wszyscy piłkarze.
-Cześć jestem Margaret.-uśmiechnęłam się. Podeszłam pokolei do karzdego z nich. Ostatni był Arek.
-Nie jetseś z Polski.-pocałował wierzch mojej dłoni.
-Skąd wiesz?-zapytałam zdziwiona
-Margaret to nie jest polskie imie.-wytłumaczył
-Masz racje. Jestem z Hiszpani.-On mnie zawstydzał
-To czemu chcesz poznać polskich piłkarzy a nie hiszpańskich?-patrzył na mnie swoim hipmotyzującym wzrokiem.
-Ponieważ polski football bardziej mnie interesuje niż hiszpański.-wyjaśniłam.
-Miło że tak sądzisz.-usmiechnął się
Lewandowski zakłócił naszą rozmowę.
-Margaret. Twoja przepustka pozwala ci poznać lepiej pięciu z nas.-wyjaśnił.Była zdziwiona. Myślałam żę moge poznać tylko piłkarza meczu. Bez dłuższego namysłu wybrałam kogo chciałam poznać.
-Chciałabym lepiej poznać Roberta Lewandowskiego, Łukasza Piszczka,Wojtka Szczęsnego, Kamila Glika i Arka Milika.-zobaczyłam że Arek jest bardzo zadowolony.
-Dobrze. Damy c swoje numery. Możesz do nas zadzwonić i umówić się na spotkanie.-wytłumaczył Robert. Podałam im swój numer a oni mi swoje. Ale się ciesze. No dobra mam numer Messiego, Neymara,Ronaldo itp. Ale ploscy piłkarze są moim zdaniem bardziej ciekawi niż inni.Pożeganałam się znimi i wyszłam z szatni. Wtym samym momencie przyszedł mi sms od mamy.

Ciekawe kto namnie czeka. Wyszłam szybko ze stadionu i skierowałam się na postuj taksówek. Podeszłam do czarnej taksówki w której siedział starszy kierowca. A na siedzeniu ztyłu młody chłopak.
-Przepraszam, czy ta taksówka jest wolna?-zapytałam uprzejmie.
-Jeśli jedziesz do hotelu Madeline, to tak.-odparł ponuro kierowca. Oznajmiłam że tak i siadłam ztyłu.
-Czemu tu stał skoro miał klienta?-uśmiechnęłam się do chłopaka obok.
-Ponieważ, powiedział że ten hotel jest daleko i że mam znaleźć jescze kogoś kto tam jedzie.-uśmiechnął się. Rozmawiałam znim o przebiegu meczu, bo okazało się że też na nim był. Usłyszałam że dzwoni mi telefon.
                            ************************************************
-Hallo?
-Cześć piękna.
-James odpuść sobie.
-Czemu?
-Mam cię dość.
-Nie denerwuj się.
-Pa
-Pa ślicznotko
                           *************************************************
Odłożyłam telefon do kieszeni. Zauważyłam że jesteśmynna miejscu. Wcisnęłąm kierowcy garść banknotów. Wyszłam z auta i poszłam na recepcie.
-Pokój numer 203.-Wytłumaczyłam. Kobieta stojąca za ladą podała mi klucz do pokoju. Ruszyłam w strone windy.Wcisnęłam 10 piętro. W windzie towarzyszyła mi monotonna melodia. Wyszłam zniej i skręciłam w lewo. Przed drzwiami wpadłam na Justina.
-Hrj.-przytuliłam go. On się tylko uśmiechnął. Zapytałam go co tu robi, wyjaśnił  że przyjechał bo się stęsknił. Otwotzyłam drzwi. Zobaczyłam że na kanapie siędzi jakiś chłopak i rozmawia z moim tatą.
-James!!-krzyknęłam. James się odwrócił i do mnie podbiegł. Objął mnie i przyciągnął do siebie.
-Cześć Margaret.-uśmiechnął się i mnie pocałował. Blleee. Jak ja go nienawidze. Czemu moi rodzice chcą żebym znim była. A Justin musiał to widzieć. Wtym samym momencie przyszedł mi sms.


       Cześć. To jest pierwszy rozdział mojego opwiadanie pod tytułem Holidays with stars. Będzie dużo części a to jest pierwsza. W każdej części będzie inna osoba. Jeśli się podobało napisz komentarz i powiedz o tym blogu znajomym. Będe się starała dawać co tydzień.  
P.S. Pierwszy rozdział ma dwie części. :)