-Przepustka.-potężny męrzczyzna wyciągnął dłoń. Pokazłam mu kartke z pozwoleniem na przejście/ Bardzo się ciesze że spotkam Arka Milika. Bardzo mnie interesuje polski football.Drugi ochroniarz pokazał mi droge. W końcu doszłam do dużych białych drzwi z napisem ,,szatnia". Zajrzał tam i powiedział im że przyszłam.Troche znimi porozmawiał i wychylił głowe.
-Siądź tu i poczekaj.Ktos po ciebie zajrzy.-powiedział i poszedł w kierunku z którego przyszliśmy. Czekałam chyba dwadzieścia minut. Czekając czytałam magazyn piłkarski. Z szatni wyszedł Lewy.
-Ty jesteś Margaret?-zapytał. Pokiwałam głową. Poprosił abym weszła zanim do szatni. Stali tam wszyscy piłkarze.
-Cześć jestem Margaret.-uśmiechnęłam się. Podeszłam pokolei do karzdego z nich. Ostatni był Arek.
-Nie jetseś z Polski.-pocałował wierzch mojej dłoni.
-Skąd wiesz?-zapytałam zdziwiona
-Margaret to nie jest polskie imie.-wytłumaczył
-Masz racje. Jestem z Hiszpani.-On mnie zawstydzał
-To czemu chcesz poznać polskich piłkarzy a nie hiszpańskich?-patrzył na mnie swoim hipmotyzującym wzrokiem.
-Ponieważ polski football bardziej mnie interesuje niż hiszpański.-wyjaśniłam.
-Miło że tak sądzisz.-usmiechnął się
Lewandowski zakłócił naszą rozmowę.
-Margaret. Twoja przepustka pozwala ci poznać lepiej pięciu z nas.-wyjaśnił.Była zdziwiona. Myślałam żę moge poznać tylko piłkarza meczu. Bez dłuższego namysłu wybrałam kogo chciałam poznać.
-Chciałabym lepiej poznać Roberta Lewandowskiego, Łukasza Piszczka,Wojtka Szczęsnego, Kamila Glika i Arka Milika.-zobaczyłam że Arek jest bardzo zadowolony.
-Dobrze. Damy c swoje numery. Możesz do nas zadzwonić i umówić się na spotkanie.-wytłumaczył Robert. Podałam im swój numer a oni mi swoje. Ale się ciesze. No dobra mam numer Messiego, Neymara,Ronaldo itp. Ale ploscy piłkarze są moim zdaniem bardziej ciekawi niż inni.Pożeganałam się znimi i wyszłam z szatni. Wtym samym momencie przyszedł mi sms od mamy.
Ciekawe kto namnie czeka. Wyszłam szybko ze stadionu i skierowałam się na postuj taksówek. Podeszłam do czarnej taksówki w której siedział starszy kierowca. A na siedzeniu ztyłu młody chłopak.
-Przepraszam, czy ta taksówka jest wolna?-zapytałam uprzejmie.
-Jeśli jedziesz do hotelu Madeline, to tak.-odparł ponuro kierowca. Oznajmiłam że tak i siadłam ztyłu.
-Czemu tu stał skoro miał klienta?-uśmiechnęłam się do chłopaka obok.
-Ponieważ, powiedział że ten hotel jest daleko i że mam znaleźć jescze kogoś kto tam jedzie.-uśmiechnął się. Rozmawiałam znim o przebiegu meczu, bo okazało się że też na nim był. Usłyszałam że dzwoni mi telefon.
************************************************
-Hallo?
-Cześć piękna.
-James odpuść sobie.
-Czemu?
-Mam cię dość.
-Nie denerwuj się.
-Pa
-Pa ślicznotko
*************************************************
Odłożyłam telefon do kieszeni. Zauważyłam że jesteśmynna miejscu. Wcisnęłąm kierowcy garść banknotów. Wyszłam z auta i poszłam na recepcie.
-Pokój numer 203.-Wytłumaczyłam. Kobieta stojąca za ladą podała mi klucz do pokoju. Ruszyłam w strone windy.Wcisnęłam 10 piętro. W windzie towarzyszyła mi monotonna melodia. Wyszłam zniej i skręciłam w lewo. Przed drzwiami wpadłam na Justina.
-Hrj.-przytuliłam go. On się tylko uśmiechnął. Zapytałam go co tu robi, wyjaśnił że przyjechał bo się stęsknił. Otwotzyłam drzwi. Zobaczyłam że na kanapie siędzi jakiś chłopak i rozmawia z moim tatą.
-James!!-krzyknęłam. James się odwrócił i do mnie podbiegł. Objął mnie i przyciągnął do siebie.
-Cześć Margaret.-uśmiechnął się i mnie pocałował. Blleee. Jak ja go nienawidze. Czemu moi rodzice chcą żebym znim była. A Justin musiał to widzieć. Wtym samym momencie przyszedł mi sms.
Cześć. To jest pierwszy rozdział mojego opwiadanie pod tytułem Holidays with stars. Będzie dużo części a to jest pierwsza. W każdej części będzie inna osoba. Jeśli się podobało napisz komentarz i powiedz o tym blogu znajomym. Będe się starała dawać co tydzień.
P.S. Pierwszy rozdział ma dwie części. :)


Rozmowy w Paincie :) Ale tak to fajne opowiadanie.
OdpowiedzUsuń